Wizard of Legend 2 – genialna kooperacja, która (prawie) nie działa, ale i tak musisz spróbować!

Wizard of Legend 2 to gra, o której mówi dziś cała społeczność fanów roguelike. Niestety, choć miała być hitem wśród kooperacyjnych tytułów, obecnie bardziej frustruje niż zachwyca – wszystko przez niedziałający multiplayer. Ale gdy już działa… to jest magia!
- Krótka recenzja Wizard of Legend 2 po premierze
- Wrażenia z kooperacji i problemy z multiplayerem
- Zmiany graficzne i porównania do Hadesa
- Co wyróżnia ten tytuł na tle innych roguelike?
Wizard of Legend 2 – klasyka roguelike w nowym wydaniu
Pierwsza część Wizard of Legend zdobyła ogromną popularność dzięki minimalistycznemu stylowi i bardzo rozbudowanemu systemowi walki. Teraz, za sprawą Dead Mage (twórców Children of Morta), gra wraca w odświeżonej odsłonie. Od października 2024 jest dostępna w early access na PC (źródło), a niedawno pojawiła się też na PlayStation 5 i Xbox Series X.
Nowa oprawa i klimat „Hades lite”
Wizualnie gra przeszła prawdziwą metamorfozę – piksele ustąpiły miejsca grafice jak z komiksu, pojawiły się też głosy postaci i fabularne wstawki. W sieci nie brakuje porównań do Hadesa – czasem z uznaniem, czasem z ironią. Na subreddicie gry dyskusje nie cichną, a określenie „Hades lite” pojawia się regularnie w obu wersjach: zarówno pozytywnie, jak i negatywnie.
Kooperacja – największy atut… i największa bolączka
Najważniejsza różnica względem konkurencji? Kooperacja! To właśnie wspólna gra z przyjacielem miała być sercem Wizard of Legend 2. Niestety, na ten moment multiplayer po prostu… nie działa. Recenzje na Steamie i Xboxie pełne są uwag o błędach, a choć najnowsza łatka coś poprawiła, to wciąż daleko do ideału.
Podczas testów na Xboxie napotkałem mnóstwo problemów: od niemożności wejścia do menu przez jednego gracza, po sytuacje, gdy tylko jedna osoba może sterować postacią. Przez cały tydzień udało mi się zagrać w pełni poprawnie… aż trzy razy. Ale uwaga – gdy gra już zadziała, to czysta frajda!
Jak wygląda rozgrywka?
Na początku każdej sesji ty i twój kompan wybieracie czary – jeden może postawić na ogniste kule, drugi na kamienne pięści. Potem wskakujecie do portalu i zaczynacie bieg przez lochy pełne przeciwników. Co kilka poziomów czeka boss, a pokonanie ostatniego daje wam tytuł legendarnych magów. To proste, ale bardzo wciągające – idealne na „jeszcze jeden run”.
Za każdą próbę zdobywacie walutę, za którą odblokujecie nowe zaklęcia. Eksperymentowanie z różnymi kombinacjami – np. zamrażaniem wrogów przez jednego gracza i rażeniem ich prądem przez drugiego – daje masę satysfakcji. Każda runda to nowy sposób na przechytrzenie gry!
Delikatni magowie, trudne lochy i… siła przyjaźni
Wasze postacie są bardzo kruche – kilka ciosów i leżycie na ziemi. Leczenie jest rzadkie, a gdy skończy się zdrowie, zostajecie duchem. Jeśli partner pokona wystarczająco dużo wrogów, wracacie do gry. Przekaz jest jasny: samemu nie wygrasz.
Większość roguelike’ów stawia na samotnych bohaterów, którzy mają uratować świat. Wizard of Legend 2 pokazuje coś innego – że prawdziwa siła to przyjaźń i współpraca. I nawet jeśli tryb multiplayer działa tylko w 0,0017% przypadków, to warto próbować!


