Vikings: Wolves of Midgard, znane też jako po prostu Wolves of Midgard, to izometryczna gra akcji, która przenosi nas w świat nordyckich wierzeń i wikingów. Jeśli lubisz siekać hordy wrogów, zbierać loot i rozwijać swoją postać, znajdziesz tu coś dla siebie. To nie jest kolejna epicka opowieść o Ragnarok-u, ale solidna zabawa w stylu hack-and-slash, która potrafi wciągnąć na długie godziny.
Co oferuje Vikings: Wolves of Midgard?
Nie szukaj tu złożonych fabularnych zwrotów, tylko prostą, ale satysfakcjonującą rozgrywkę. Jako lider klanu Ulfung – tak, serio – stajesz do walki z lodowymi olbrzymami i innymi potworami prosto z mitów nordyckich. Gra działa w rzucie izometrycznym, co ułatwia ogarnięcie starć, zwłaszcza gdy na ekranie jest całkiem sporo wrogów. Lubisz bawić się z kumplami? Jest tryb kooperacji, ale solo też spoko.
Najważniejsze cechy gry
- Rzut izometryczny – akcja jak w Diablo, ale z wikingami
- Personalizacja postaci – wybierz płeć, wygląd i styl walki swojego wojownika
- Duży wybór broni – od młotów i toporów po łuki i miecze
- System rozwoju – zbieraj krew pokonanych, składaj ofiary bogom
- Proste, ale klimatyczne lokacje – grafika niezła, a częściowa destrukcja otoczenia to ciekawe urozmaicenie
- Tryb kooperacji – graj z przyjaciółmi lub samotnie
- Rozbudowa wioski – zbieraj NPC i ulepszaj swoją osadę
- Nowa gra plus – lubisz wyzwania? Do dyspozycji jest tryb NG+
O co chodzi z tą całą rozgrywką?
Na pierwszy rzut oka Vikings: Wolves of Midgard może wydawać się kolejnym klonem Diablo, ale ma swój charakter. Walka jest szybka, a klimat nordycki dodaje smaczku. Od czasu do czasu widać, że produkcja nie jest najświeższa, ale to nie przeszkadza, jeśli nie oczekujesz super nowinek. Fani mitologii docenią szczegóły i odwołania, choć nie musisz ich znać, by się dobrze bawić.
Warto czy nie?
Lubisz hack-and-slash bez zbędnych ceregieli? Potrzebujesz czegoś, co wpadnie w ręce i pozwoli się wyżyć na hordach wrogów? Vikings: Wolves of Midgard spełni te oczekiwania. Nie jest to gra, która zmieni twoje życie, ale ma sporo fajnych momentów. No i jest okazja do wspólnego grania z kumplami, co zawsze jest plusem.
Lesson learned: zawsze miej przy sobie zapasowy topór. Nigdy nie wiadomo, kiedy się przyda.