The Old Guard 2 na Netflix – wielkie nazwiska, mało akcji? Sprawdzamy, co poszło nie tak!

Netflix wraca z kontynuacją swojej hitowej serii – The Old Guard 2 już dostępne na platformie! Niestety, tym razem ekipa nie dostarcza takiej jakości, jaką znamy z pierwszego filmu. Jeśli liczyliście na powiew świeżości, możecie się rozczarować. Z drugiej strony, wciąż jest tu coś, co przyciąga uwagę – świetnie dobrane aktorki akcji!

  • Druga część The Old Guard dostępna na Netflix
  • Charlize Theron, Veronica Ngô i Uma Thurman w jednej ekipie
  • Więcej emocji niż akcji – ale czy to działa?
  • Efekty specjalne i fabuła wypadają słabiej niż poprzednio

Nowa odsłona i mocna obsada

Już po pierwszych minutach The Old Guard 2 widać, że twórcy postawili na rozbudowanie drużyny o naprawdę mocne kobiece postacie. Charlize Theron ponownie gra Andy – nieśmiertelną wojowniczkę, która tym razem musi zmierzyć się z dwoma nowymi rywalkami. Mamy tu Quỳnh (znana z The Creator i Furie Veronica Ngô) oraz tajemniczą Discord (Uma Thurman), która wprowadza sporo zamieszania w ekipie Andy. Niestety, fani Discorda z My Little Pony muszą obejść się smakiem – to zupełnie inna postać!

Więcej emocji niż efektownych walk

Choć film mógł być świętem dla fanów kina akcji, twórcy skupili się bardziej na emocjach i relacjach między bohaterami. Niestety, nie wszystkie wątki wypadają wiarygodnie. Reżyserka Victoria Mahoney i scenarzyści Greg Rucka oraz Sarah L. Walker poszli w stronę rozmyślań o śmiertelności i nieśmiertelności, przez co film momentami staje się zbyt rozwleczony.

Wśród nowych twarzy pojawia się Tuah (Henry Golding), który ostrzega przed powrotem Discord i Quỳnh. Już na samym początku dostajemy dynamiczną, choć nieco budżetową scenę akcji, ale potem niestety tempo wyraźnie spada.

Kto z kim i dlaczego?

Największą tajemnicą pozostaje relacja Andy i Quỳnh. Czy były kochankami, przyjaciółkami, czy po prostu towarzyszkami broni? Film nie daje jasnej odpowiedzi. Cytując Quỳnh:

„Nie mogłaś mnie znaleźć na jednym małym obszarze oceanu” – to tylko jeden z przykładów dialogów, które mogłyby być zabawne, gdyby były odrobinę mniej poważne.

W pierwszej godzinie filmu dominują rozmowy i retrospekcje, co niestety marnuje potencjał aktorów. Nawet Uma Thurman, która mogła być gwiazdą tej części, dostaje dość schematyczną rolę.

Akcja? Raczej rozczarowanie

Choć Mahoney próbuje czasem podkręcić tempo, większość scen walki jest zbyt prosta. W jednej z pierwszych sekwencji pojawia się potencjał na efektowny pościg samochodowy, ale wszystko psuje słabe cięcie i przeciętne efekty specjalne. Całość wygląda dość tanio i ponuro, a muzyka elektroniczna w tle przypomina gotowe podkłady z taniego syntezatora.

Niektóre kwestie wypadają sztucznie. Przykład?

„Boję się tego, do czego jest zdolna, i ty też powinieneś się bać” – czy to na pewno musiało znaleźć się w filmie?

Podsumowanie: mocne nazwiska, słabszy film

Wiele problemów tej części dotyczyło już pierwszego filmu, ale wtedy Charlize Theron i zamknięte kina ratowały sytuację. Teraz, gdy kino wróciło na dobre, The Old Guard 2 wypada blado. Większość filmu to kłótnie i nieporozumienia w drużynie, a fabuła kończy się w połowie, sugerując kolejną część. Największy plus? Nowe spojrzenie na kobiece kino akcji i świetna obsada, która niestety nie miała okazji w pełni się wykazać.

The Old Guard 2 już dostępny na Netflix – warto zobaczyć dla gwiazd, ale nie liczcie na przełom!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

    Ta strona wykorzystuje pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.