The Alters: Gra, która wyciska z nerwów wszystko, ale nie pozwala przestać grać

The Alters od 11 Bit Studios to gra, od której trudno się oderwać, nawet jeśli potrafi mocno podnieść ciśnienie. Jeżeli lubisz zarządzać bazą, walczyć z czasem i rozwiązywać konflikty wśród własnych klonów – to tytuł dla ciebie. Przygoda Jana Dolski i jego alter ego to prawdziwy test odporności na stres, a każda decyzja może przesądzić o losie całej ekipy… czyli ciebie i twoich innych wersji.

  • Stresująca rozgrywka survivalowo-zarządcza
  • Nietypowy motyw klonów i ich konfliktów
  • Wyścig z czasem przed zabójczym wschodem słońca
  • System zarządzania zadaniami i morale
  • Ciągłe poczucie, że musisz spróbować „jeszcze raz”

Walka z czasem i własnymi kopiami

W The Alters nie ma miejsca na relaks. Jako Jan Dolski, ostatni ocalały z nieudanej misji, musisz uciec z radioaktywnej planety, zanim słońce cię dosłownie spali. Co ciekawe, gra opiera się nie tylko na zarządzaniu zasobami, ale też… własnymi klonami. Każdy z nich ma inne umiejętności, ale też własne humory i oczekiwania. W pewnym momencie pojawia się nawet ostrzeżenie na liście zadań: „Bunt Alterów”. Brzmi jak przepis na katastrofę? I dokładnie tak jest.

Codzienność w bazie: zadania i konflikty

Każdy dzień to seria wyzwań: musisz budować mosty, uprawiać rośliny, przygotowywać posiłki, zabezpieczać paliwo i ogarniać dziesiątki innych spraw. Gdy skupiasz się na jednym zadaniu, łatwo przegapić inne, równie ważne – jak np. rozwój technologii przez Jana Naukowca. Jeśli zaniedbasz jego badania, twoja baza nie ruszy z miejsca, bo nie będzie miała odpowiednio dużego zbiornika na paliwo. A kiedy już wydaje się, że wszystko idzie dobrze, pojawia się awaria w laboratorium lub ktoś się rozchoruje przez zepsute jedzenie.

Każda decyzja ma znaczenie

Zignorowanie jednej misji może sprawić, że skończysz patrząc, jak cała ekipa płonie o świcie. Gdy zabraknie czasu, pozostaje tylko wracać do wcześniejszego zapisu i próbować jeszcze raz. I tak w kółko – bo The Alters to idealny przykład gry z syndromem „jeszcze jednej tury”. Szybko mija godzina za godziną, bo każdy dzień w grze jest krótki, a wyzwania nie pozwalają się nudzić.

Satysfakcja pośród chaosu

Z czasem zaczynasz ogarniać systemy gry, a nawet możesz znaleźć chwilę na integrację – jak zbudowanie pokoju socjalnego i rozegranie partyjki beer ponga z Janem Technikiem. To właśnie takie momenty dają trochę luzu i pozwalają podnieść morale drużyny, nawet jeśli główny Jan następnego dnia śpi dłużej niż powinien.

Co dalej z Janami?

Akt 1 kończy się, gdy klony Jana – już w liczbie pięciu – zaczynają wspólnie grać i śpiewać, jakby tworzyli własny zespół. Nie wiadomo, co czeka ich dalej, ani czy uda się wrócić na Ziemię, ale opanowanie chaosu i poznanie mechanik gry daje ogromną satysfakcję. Czy kolejne akty będą mniej stresujące? Raczej nie, ale trudno się od tego oderwać!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

    Ta strona wykorzystuje pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.