Tales of the Shire: Jak spokojne Bywater zamienia się w miejsce tragedii i zdrady

Cozy? Tales of the Shire to jednak tragedia
Bywater, malutka wioska Hobbitów, wygląda jak idealne miejsce do spokojnego życia. Zielone lasy, urocze norki i sympatyczni mieszkańcy sprawiają, że chce się tam osiedlić i cieszyć się sielanką. Tylko że… ta sielanka nie potrwa długo.
- Dlaczego Tales of the Shire to nie tylko przytulna gra o Hobbitach?
- Co wydarzy się w Bywater w niedalekiej przyszłości?
- Jakie konsekwencje niesie ze sobą Scouring of the Shire?
- Kto może okazać się zdrajcą wśród sąsiadów?
Bywater – idealne miejsce do życia, ale tylko na chwilę
Na początku gra Tales of the Shire zachwyca pięknem i spokojem. Wioska Bywater to miejsce pełne życia, gdzie każdy zna każdego, a codzienne obowiązki przypominają o prostych radościach. Jednak jeśli znasz Władcę Pierścieni, wiesz, że za rogiem czai się katastrofa – Scouring of the Shire.
Po zakończeniu Wojny o Pierścień, Saruman, który nie poradził sobie ze swoimi planami, postanawia zniszczyć życie Hobbitów. Wspólnie z Lotho Sackville-Baggins, dostawcą tytoniu, przemienia zielone wzgórza w ponure, przemysłowe miejsce pełne represji. Piękne ogrody? Znikną. Urocze norki? Opuszczone lub zburzone. Zielony Smok? Opanowany przez zbirów. A twoi nowi przyjaciele? Trafią do więzienia zwanych „lockhole”.
Scouring of the Shire – tragedia tuż za rogiem
Na początku myślałem, że to jeszcze daleka przyszłość, ale rozmowy z innymi Hobbitami o Bilbo, Frodo, a nawet młodym Samwise Gamgee, który miał 38 lat na początku Władcy Pierścieni, uświadomiły mi, że katastrofa może nadejść już za mniej niż 20 lat. Sam, w Tales of the Shire, jest jeszcze młody i zainteresowany Rosą, co tylko potwierdza, że nie mamy wiele czasu.
Od tego momentu mój sielankowy świat stał się gorzko-słodki. Staram się dbać o dom i cieszyć się życiem w Bywater, ale mam też tzw. kompleks Kasandry – wiem, że coś złego się wydarzy. Gdy Old Noakes podaruje mi wędkę, marzę o karabinie. Kiedy Farmer Cotton narzeka na przemianę Bywater w wioskę, chcę zasugerować, by zamienić ją w fortecę.
W bitwie pod Bywater zginie 19 Hobbitów, a ponad 30 zostanie rannych. Dlatego jeszcze bardziej dbam o drugie śniadania, które serwuję sąsiadom – nie wiadomo, ile czasu im zostało. Nie patrzę już na wszystkich z takim samym zaufaniem.
Kto zdradził? Kto może zdradzić?
Lotho Sackville-Baggins to oczywisty zdrajca, ale nie jedyny. Ted Sandyman także sprzymierzył się z wrogiem. Nie mogę jednak obarczać winą ojca za błędy syna, choć czasem chciałbym, żeby bardziej się starał jako rodzic. Atmosfera wspólnych posiłków robi się przez to napięta, a ja zaczynam się zastanawiać, kto jeszcze wśród naszych sąsiadów może skrywać mroczne zamiary.
Szczególnie podejrzany wydaje mi się Orlo – radosny listonosz, którego imię może mieć złowrogie konotacje. W świecie Tolkiena złe rzeczy często mają w nazwie „or” – Mordor, Morgoth, orki, a główna wieża w Isengard nazywa się Orthanc. Dlatego radzę uważać na Orlo, nie sadzić drzew i cieszyć się Bywater tak długo, jak to możliwe.

