Tales of the Shire – czy nowy life-sim z Władcy Pierścieni spełnia oczekiwania?

Tales of the Shire to nowa gra od Weta Workshop, która obiecuje klimatyczny life-sim osadzony w sielankowym świecie Shire z Władcy Pierścieni. Niestety, choć pomysł na grę jest świetny, wykonanie nie do końca spełnia oczekiwania. Sprawdźmy, co dokładnie zawiodło i dlaczego ta produkcja może nie trafić do każdego fana gatunku.
- Podstawy fabuły i setting – życie w Shire jako Hobbit
- Mechanika i gameplay – co działa, a co frustruje
- Postacie i świat – czy da się zżyć z mieszkańcami?
- Grafika i oprawa wizualna – czy Shire oddaje klimat Tolkiena?
- Co warto wiedzieć przed zakupem i dla kogo jest ta gra
Życie Hobbita w Shire – fajny pomysł, ale coś nie zagrało
Tales of the Shire pozwala wcielić się w Hobbita, który przeprowadza się z Bree do małej wioski Bywater. Celem jest wykonywanie zadań, nazywanych „Tales”, polegających na zaprzyjaźnianiu się z mieszkańcami i rozwijaniu wioski, aż stanie się prawdziwą Hobbitową osadą. Gra dostępna jest od 29 lipca na Nintendo Switch, PlayStation 5, PC oraz Xbox Series X.
Standardowo mamy tu wszystko, czego oczekujemy po life-simie: budowanie relacji z NPC-ami, dekorowanie domu, gotowanie potraw z zebranych składników oraz ubieranie postaci. Niestety, kreator postaci jest dość ograniczony – jest trochę opcji skóry, ale poza tym niewiele się zmienia.
Gameplay – niestety trochę płytko i frustrująco
Mechanika gry jest dość prosta i powtarzalna. Przyjaźnimy się z mieszkańcami przez wspólne posiłki, które przygotowujemy z produktów z ogrodu, zebranego w lesie lub złowionych w wodzie. Problem w tym, że mieszkańcy są mało interesujący i wyglądają raczej… dziwnie, trochę jak stare lalki trolli z lat 80. Nie pomaga też dość surowa grafika, która bardziej przypomina Old School Runescape niż urokliwe Shire.
Zadania często sprowadzają się do ciągłego biegania z punktu A do B i zbierania przedmiotów, co potrafi być nużące. Humor próbuje się pojawić, ale często wypada blado. Ciekawym przykładem jest sytuacja, gdzie NPC pyta, skąd mamy składniki do zbierania, a jedyna możliwa odpowiedź to „The shop”, mimo że faktycznie je sami zebraliśmy.
Do tego dochodzi problem z brakiem jasnych instrukcji. Gra potrafi nie wyjaśnić, jak używać podstawowych narzędzi, np. konewki, czy jak dokładnie łowić ryby. Pomoc w grze opisuje ogólnie, co robić, ale nie podaje klawiszy, co zmusza do eksperymentowania na własną rękę.
Frustrujące momenty podczas zbierania i wykonywania zadań
Przykładowo, podczas wspólnego zbierania składników z grupą mieszkańców, miejsce, w którym trzeba nazbierać surowców, zostaje zamknięte do czasu zebrania odpowiedniej ilości. Jeśli wcześniej wyzbieraliśmy już większość roślin, to zaczyna się gorączkowe szukanie pozostałych, co bywa irytujące i psuje płynność rozgrywki.
Grafika i postacie – brak magii Shire
Shire to miejsce znane z książek i filmów jako ciepłe, pełne życia i uroku. Niestety, w Tales of the Shire tego klimatu brakuje. Mieszkańcy są mało urokliwi, a świat gry wygląda dość szaro i nudno. Gra nie oferuje też głębszych relacji czy romansów, które często są motorem napędowym w life-simach.
Co się udało? Dekorowanie domu
Najjaśniejszym punktem gry jest system dekoracji. Możemy wybierać różne wzory ścian, podłóg i sufitów, a także dowolnie ustawiać przedmioty w domu, obracając je i ustawiając bez sztywnej siatki, jak to bywa w Animal Crossing czy The Sims 4. Szkoda jednak, że liczba dostępnych ozdób jest ograniczona, a brak opcji zmiany kolorów trochę ogranicza kreatywność.
Dla kogo jest Tales of the Shire?
Jeśli jesteś fanem Władcy Pierścieni, możesz poczuć się zawiedziony – gra ma płaskie dialogi i mało angażującą fabułę. Miłośnicy life-simów i farmingów mogą się z kolei rozczarować brakiem głębi, różnorodności i opcji personalizacji. Tales of the Shire obiecuje klimat Stardew Valley w świecie Tolkiena, ale nie do końca udaje się tego dostarczyć.
Podsumowując, gra jest nieco niedopracowana, a świat Shire przedstawiony jest w sposób, który nie oddaje jego magii i ciepła. Jeśli szukasz przyjemnej, relaksującej gry w klimacie Władcy Pierścieni, warto się dwa razy zastanowić przed zakupem.


