Stop Killing Games: Walka o to, by Twoje gry online nie zniknęły na zawsze!

Stop Killing Games walczy o przyszłość gier online

Coraz częściej wydawcy decydują się na wyłączanie serwerów gier online lub usuwanie ich ze sklepów cyfrowych. To frustruje graczy, którzy tracą dostęp do swoich zakupów. Ruch Stop Killing Games, prowadzony przez YouTubera Rossa Scotta, stawia temu opór i walczy o zachowanie gier na dłużej.

  • Dlaczego gry online są wyłączane i co to oznacza dla graczy
  • Jak działa ruch Stop Killing Games i jakie ma cele
  • Odpowiedź branży na postulaty ruchu i krytyka jej stanowiska
  • Co mówi Ross Scott w swoim nowym materiale wideo
  • Jak możesz wesprzeć inicjatywę i co dalej z podpisami

Co się dzieje z grami online?

Wydawcy często decydują się na wyłączenie serwerów lub usunięcie gier z platform cyfrowych. To oznacza, że nawet jeśli kupiłeś grę, możesz stracić do niej dostęp. Tak było m.in. z The Crew, którego serwery zostały zamknięte przez Ubisoft, co doprowadziło nawet do pozwu przeciwko firmie.

W odpowiedzi powstał ruch Stop Killing Games, który dąży do tego, by takie sytuacje nie powtarzały się w przyszłości. Celem jest zabezpieczenie praw konsumentów i zapewnienie, że gry będą działać także po zakończeniu oficjalnego wsparcia wydawcy.

Inicjatywa rośnie, zbierając milion podpisów

Od momentu powstania ruchu, jego popularność stale rośnie. Niedawno inicjatywa obywatelska w Europie przekroczyła próg 1 miliona podpisów, co oznacza, że Europejska Komisja będzie musiała odnieść się do postulatów. Stop Killing Games chce, aby gry nie były wyłączane bez możliwości dalszej gry offline lub na prywatnych serwerach.

Branża nie jest przekonana

Organizacja Video Games Europe, reprezentująca interesy wydawców w UE, opublikowała dokument tłumaczący, dlaczego ich zdaniem wyłączanie gier jest uzasadnione. Twierdzą m.in., że wprowadzenie obowiązku utrzymywania gier po zakończeniu wsparcia byłoby kosztowne i utrudniłoby tworzenie nowych produkcji.

W oświadczeniu czytamy: „W praktyce te propozycje ograniczyłyby wybór deweloperów, czyniąc produkcję gier zbyt kosztowną”. Dokument dostępny jest tutaj.

Ross Scott odpowiada na zarzuty

Ross Scott opublikował 11-minutowe wideo, w którym krok po kroku obala argumenty Video Games Europe. Podkreśla, że branża jest „ideologicznie przeciwnia temu, byśmy mogli zachować nasze gry”.

Scott krytykuje również stwierdzenie, że „gracze są odpowiednio informowani o zmianach zgodnie z lokalnymi przepisami konsumenckimi”, zwracając uwagę, że czas powiadomienia o wyłączeniu serwerów The Crew był bardzo krótki i może być niezgodny z prawem.

Co więcej, Scott zauważa, że prywatne serwery są realną alternatywą i można odpowiednio zmodyfikować umowy licencyjne (EULA), aby chronić wydawców przed odpowiedzialnością, gdy gracze dalej korzystają z gry po zakończeniu oficjalnego wsparcia.

„Pamiętaj, wszystko, co tutaj mówią, to wymówki, by odebrać ci zakupioną grę bez podania terminu i zniszczyć ją na zawsze”, mówi Scott.

Co dalej z inicjatywą?

Zbieranie podpisów pod inicjatywą Stop Killing Games trwa do 31 lipca. Ruch celuje w co najmniej 1,4 miliona podpisów, aby zabezpieczyć się przed ewentualnym unieważnieniem części z nich. Więcej informacji i odpowiedzi na pytania znajdziesz na stronie FAQ ruchu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

    Ta strona wykorzystuje pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.