Sora od OpenAI tworzy fotorealistyczne Pikachu i sceny z gier — Japonia domaga się natychmiastowych działań

OpenAI wypuściło aplikację do generowania wideo o nazwie Sora i w kilka dni wywołała spore zamieszanie, zwłaszcza w Japonii. Aplikacja potrafi tworzyć filmy przypominające znane anime i gry z dużą precyzją, co sprowokowało pytania o prawa autorskie i bezpieczeństwo.

    1. Czym jest Sora
    2. Reakcje i kwestie prawne
  1. Oświadczenie OpenAI i Sam Altman
  2. Nintendo, Japonia i następne kroki
  3. Co to oznacza dalej

Czym jest Sora

Sora to aplikacja od OpenAI, która generuje wideo na podstawie tekstowych promptów. W praktyce oznacza to, że użytkownicy mogą poprosić o scenę w konkretnym stylu — na przykład w estetyce anime — i otrzymać krótki film, który często wygląda bardzo wiarygodnie. Możliwości obejmują zarówno symulacje postaci rzeczywistych, jak i wierne naśladownictwo estetyki znanych produkcji.

W ciągu kilku dni pojawiły się virale pokazujące m.in. realistyczną scenę z Pikachu i wymyśloną misją w stylu Cyberpunk 2077. Ten ostatni klip miał szczegóły przypominające faktyczny poziom z gry, włącznie z projektami pojazdów i dialogami.

Reakcje i kwestie prawne

W kolejnych dniach użytkownicy zauważyli, że Sora generuje dużo materiałów opartych na popularnych franczyzach. Według doniesień, OpenAI początkowo nie wdrożyło silnych zabezpieczeń chroniących prawa właścicieli treści. W rezultacie powstała fala materiałów opartych na znanych anime i grach.

Dodatkowo Wall Street Journal podał, że OpenAI prosi właścicieli praw o opcję rezygnacji (opt-out). Jednak nie wszystkie firmy skorzystały z tej opcji, a jednocześnie OpenAI zablokowało już generowanie materiałów mogących przypominać własność Marvela czy Disneya.

W Japonii Sora wygenerowała wiele obrazów przypominających znane anime, m.in. Attack on Titan, Dragon Ball Z i One Piece, co wywołało krytykę i polityczne zaniepokojenie. Użytkownicy i politycy zwracali uwagę, że technologia ta może „pożerać japońską kulturę” i wzywali do szybkiego działania.

Oświadczenie OpenAI i Sam Altman

Sam Altman, CEO OpenAI, odniósł się do sprawy na blogu i przyznał, że firma była zaskoczona „jak głębokie jest przywiązanie użytkowników do japońskich treści”. W poście zapowiedziano też, że wkrótce pojawią się bardziej „granularne” narzędzia dla właścicieli praw, które pozwolą określić, jak ich postacie mogą być używane.

Pełniejsze wyjaśnienia OpenAI można znaleźć w poście Sama Altmana.

„Słyszymy od wielu właścicieli praw, którzy są bardzo podekscytowani nowym rodzajem ‘interaktywnej fan fiction’ i uważają, że taki rodzaj zaangażowania przyniesie im dużo wartości, ale chcą mieć możliwość określenia, jak ich postacie mogą być używane (łącznie z zakazem). Zakładamy, że różni ludzie spróbują różnych podejść i sprawdzą, co działa. Chcemy jednak stosować te same standardy wobec wszystkich i pozwolić właścicielom praw decydować, jak dalej postępować. Naszym celem oczywiście jest sprawienie, by to było na tyle atrakcyjne, że wiele osób będzie chciało z tego skorzystać. Mogą pojawić się przypadki skrajne, gdzie wygenerowane treści przejdą przez filtry, a nie powinny, i dopracowanie naszego stosu technologicznego będzie wymagało iteracji.”

Jednocześnie w sieci pojawiły się głosy i klipy sugerujące, że Altman sam żartobliwie odnosi się do problemu, mówiąc „I hope Nintendo doesn’t sue us” — klip zdobył spore zainteresowanie i dolał oliwy do dyskusji o tym, jak daleko idą możliwości Sory.

„I hope Nintendo doesn’t sue us” — „Mam nadzieję, że Nintendo nas nie pozwa”.

Nintendo, Japonia i następne kroki

Nintendo publicznie zdementowało doniesienia o współpracy z japońskim rządem w kwestii blokowania generatywnego AI, ale przypomniało o swojej dotychczasowej polityce wobec nieautoryzowanego użycia IP. Informację o zaprzeczeniu podał między innymi serwis VideoGamesChronicle.

„Whether generative AI is involved or not, we will continue to take necessary actions against infringement of our intellectual property rights.” — „Bez względu na to, czy w grę wchodzi generatywne AI, czy nie, będziemy podejmować niezbędne kroki przeciwko naruszaniu naszych praw własności intelektualnej.”

W związku z obawami japońskich polityków planowane są rozmowy o prawnych rozwiązaniach, a właściciele praw zaczynają pytać o bardziej precyzyjne mechanizmy kontroli w serwisach oferujących generowane treści.

Co to oznacza dalej

Krótko i konkretnie:

  • OpenAI zapowiada narzędzia dla właścicieli praw i dopracowanie filtrów.
  • Właściciele IP mogą oczekiwać opcji opt-out i (w przyszłości) dokładniejszych ustawień dotyczących użycia postaci.
  • Regulacyjne rozmowy w Japonii są już w toku; możliwe, że pojawią się lokalne przepisy lub wytyczne.
  • Ryzyka obejmują dezinformację i potencjalne naruszenia własności intelektualnej, zwłaszcza jeśli generowane filmy są bardzo realistyczne.

Na razie sytuacja jest w ruchu. OpenAI obiecuje poprawki, a firmy i politycy badają, jakie rozwiązania będą najlepsze. W praktyce oznacza to iteracje — i dużo dyskusji — zanim wszystko się uspokoi.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

    Ta strona wykorzystuje pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.