Missile Command Delta – genialna taktyka, ale czy naprawdę potrzebowaliśmy tej nudnej fabuły?

Missile Command Delta – nowa odsłona klasyka z nie do końca trafioną oprawą fabularną

Missile Command Delta to świeże spojrzenie na legendarną grę z 1980 roku od Atari. Gra zachwyca nowatorskim podejściem do rozgrywki, zamieniając szybkie, zręcznościowe starcia w taktyczno-puzzle’ową zabawę turową na planszy z heksami. Niestety, oprócz świetnego pomysłu na mechanikę, tytuł serwuje też przeciętną, pierwszoosobową historię, która może zniechęcić niejednego gracza.

  • Co nowego wnosi Missile Command Delta do klasycznej rozgrywki?
  • Jak działa system obrony i różne typy pocisków?
  • Dlaczego dodana fabuła nie przekonuje?
  • Jak wygląda całość i czy warto się w to bawić?

Nowoczesna taktyka zamiast szybkich refleksów

Klasyczny Missile Command to kwintesencja zimnowojennego strachu – na ekranie lecą rakiety, a my za pomocą trackballa strzelamy swoimi, by zniszczyć nadlatujące zagrożenia i ochronić miasta. Prosta, ale emocjonująca mechanika z 1980 roku niełatwo przełożyła się na współczesne kontrolery. Twórcy z 13AM Games i Mighty Yell znaleźli jednak genialne rozwiązanie: gra stała się turową układanką na planszy z sześciokątów.

Każda tura to analiza trajektorii wrogich pocisków i wybór do trzech własnych rakiet, które różnią się zasięgiem, kosztami energii i sposobem detonacji. Niektóre wybuchają natychmiast, inne wymagają dwóch tur, by stworzyć efektowną eksplozję na siedmiu heksach, niszczącą wszystko w zasięgu. Ta mechanika działa znakomicie zarówno w misjach treningowych, jak i podczas prawdziwych ataków, oferując wymagające i satysfakcjonujące wyzwania.

Fabuła, która niepotrzebnie rozmywa klimat

Niestety, twórcy zdecydowali się dołożyć do gry fabułę – i to w formie pierwszoosobowej zagadki, gdzie włóczymy się po opuszczonym bunkrze, rozwiązując proste łamigłówki i rozmawiając z płytkimi postaciami. Akcja dzieje się w nieokreślonym konflikcie, a historia przypomina trochę klimaty z lat 80., takie jak „Goonies” czy „WarGames”. Pomysł na odkrywanie starego komputera i granie w Missile Command w bunkrze jest ciekawy, ale szkoda, że nie poszli w bardziej konkretny, klimatyczny okres.

Fabuła wypada niestety blado, a jej obecność wydaje się niepotrzebna i rozprasza od świetnej mechaniki. Zamiast podkreślić unikalność gry, bardziej ją rozmywa i sprawia, że całość przypomina wiele innych, przeciętnych gier indie.

Warto czy nie?

Missile Command Delta to przykład, że nie każda gra musi mieć rozbudowaną historię, zwłaszcza gdy jej sercem jest sprytny i wciągający gameplay. Nowa wersja klasyka Atari świetnie odświeża mechanikę i daje dużo satysfakcji z rozgrywki, ale fabularna otoczka jest raczej słabym dodatkiem, który nie wnosi niczego wartościowego.

Jeśli więc szukasz ciekawej, taktycznej łamigłówki z motywem zimnej wojny, Missile Command Delta zdecydowanie warto sprawdzić. Natomiast jeśli oczekujesz porywającej historii i klimatycznego thrillera, możesz się zawieść.

Zobaczcie sami, jak prezentuje się zwiastun, który od razu wzbudził spore zainteresowanie:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

    Ta strona wykorzystuje pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.