Jurassic World: Rebirth cofa największą zmianę z Fallen Kingdom – fani są zaskoczeni!

Jurassic World właśnie zaliczył swój moment „nie, dziękuję”, przypominający to, co wydarzyło się w Star Wars: The Last Jedi. Po tym, jak Fallen Kingdom otworzył drzwi do nowej ery, gdzie dinozaury żyły swobodnie na całym świecie, najnowszy film – Jurassic World: Rebirth – cofa się z tym pomysłem, i to bez wyraźnego powodu.
- Jak Fallen Kingdom zmienił zasady gry w serii Jurassic Park
- Co dokładnie zmienia Jurassic World: Rebirth i dlaczego to kontrowersyjne
- Jakie konsekwencje ma cofnięcie się od pomysłu „dinozaury wszędzie”
- Ocena fabuły i naukowych uproszczeń w najnowszej odsłonie
Fallen Kingdom i jego przełomowa zmiana
W 2018 roku Jurassic World: Fallen Kingdom zaskoczył fanów, bo zamiast trzymać dinozaury w parkach czy na wyspach, wypuścił je na wolność. Dinozaury zaczęły żyć w miastach i dziczy, co otworzyło zupełnie nowe możliwości dla historii i przyszłych filmów. To był krok w stronę świata, gdzie ludzie muszą nauczyć się żyć obok gigantycznych drapieżników.
Rebirth mówi „stop” dinozaurom na całym świecie
Jednak Jurassic World: Rebirth, wyreżyserowany przez Garetha Edwardsa i napisany przez Davida Koeppa, robi coś zupełnie odwrotnego. Film kilkukrotnie podkreśla, że dinozaury mogą przetrwać tylko w ciepłym, wilgotnym klimacie w okolicach równika. Pięć lat po wydarzeniach z Dominion, wszystkie inne dinozaury wymarły. To całkowite odwrócenie tego, co zaproponował Fallen Kingdom.
W oryginalnym Jurassic Park padło słynne zdanie: „Life finds a way” („Życie znajdzie drogę”), wypowiedziane przez doktora Iana Malcolma (Jeff Goldblum). Teraz w Rebirth to już nie prawda, a jedynie chwytliwy napis na koszulce. Możesz obejrzeć tę scenę tutaj:
Fabuła Rebirth – prosta, ale pełna uproszczeń
W nowym filmie śledzimy Martina Krebsa (Rupert Friend), który szuka krwi ogromnych dinozaurów na równiku, aby stworzyć lek na choroby serca. Wszystko jest trochę naciągane – od motywacji po naukowe podstawy projektu. W jego wyprawie pomagają m.in. Zora Bennett (Scarlett Johansson) i kapitan Duncan Kincaid (Mahershala Ali). Niestety, postacie są bardzo płytkie, a fabuła to właściwie klasyczna misja „znajdź i zdobądź” z dinozaurami w tle.
Dlaczego cofnięcie się od „dinozaury wszędzie” jest dziwne?
Rebirth tłumaczy, że dinozaury przetrwały tylko w trudno dostępnej strefie równikowej, żeby bohaterowie mogli znaleźć się w niebezpieczeństwie i być odcięci od pomocy. Ale przecież film nie musiałby niszczyć całego pomysłu Fallen Kingdom, by osiągnąć ten efekt. Można by po prostu powiedzieć, że największe dinozaury żyją tylko w miejscach bez ludzi lub konkurencji – np. w głębokich wodach czy gęstych lasach.
Dodatkowo film pokazuje, że ludzie kompletnie stracili zainteresowanie dinozaurami. Dr Henry Loomis (Jonathan Bailey) zauważa, że jego muzeum z dinozaurami, które kiedyś było pełne zwiedzających, teraz stoi puste i jest rozbierane. To dość smutne i trochę podważa energię całej serii.
„Ludzie się nudzą dinozaurami” – prawda czy mit?
Motyw, że ludzkość szybko nudzi się nawet ogromnymi, niebezpiecznymi stworzeniami, pojawia się od Jurassic World z 2015 roku. Ale to chyba najbardziej nieprawdopodobny element całej serii. W końcu w rzeczywistości dinozaury fascynują ludzi od lat, co widać po liczbie filmów i programów o nich. A ludzie generalnie interesują się wszystkim, co groźne i ekscytujące.
Ta powtarzana fraza „dinozaury? nudne” brzmi trochę jak cyniczna krytyka ludzkiej powierzchowności i… samej serii. Tymczasem pierwsza część Jurassic Park pokazała, jak wielkie emocje i zachwyt mogą budzić te stworzenia – jak wtedy, gdy dr Alan Grant (Sam Neill) prawie płacze ze wzruszenia, widząc żywe dinozaury po raz pierwszy:
Podsumowanie
Jurassic World: Rebirth próbuje połączyć dinozaurze akcje z przesłaniem, że te stworzenia wcale nie są już takie ekscytujące. Jednocześnie ogranicza przyszłe możliwości serii, zamykając drzwi przed dalszym rozwijaniem świata z dinozaurami na wolności. To trochę jak zepsucie narzędzia, bo akurat w tym filmie nie było ono potrzebne, ale co z kolejnymi?
Co ciekawe, tytuł „Rebirth” (czyli „Odrodzenie”) brzmi tu dość ironicznie, bo film nie wnosi wiele nowego i raczej zamyka niż otwiera kolejne możliwości dla serii.



