Joy-Con 2 do Switch 2 – nowy poziom wygody i innowacji! Sprawdź, co się zmieniło

Nintendo naprawdę wzięło sobie do serca uwagi graczy i nowa generacja kontrolerów Joy-Con 2 do Switch 2 to prawdziwy krok naprzód. Lepszy komfort, cichsze przyciski, więcej możliwości i zupełnie nowy tryb myszy – to tylko niektóre z ulepszeń, które znajdziesz w tym sprzęcie. Przez kilka tygodni testów nie sposób było nie zauważyć, że niemal każda wada poprzedniej wersji została naprawiona. Ale czy wszystko jest idealne? Sprawdźmy!
- Joy-Con 2 są większe i wygodniejsze
- Nowy wygląd – mniej zabawek, więcej sprzętu
- Cichsze i bardziej miękkie przyciski
- Tryb myszy działa, ale ma swoje ograniczenia
- Lepsza reakcja ruchowa i więcej opcji sterowania
Nowy wygląd, nowy komfort
Wszyscy pamiętamy pierwsze Joy-Cony – były malutkie, kolorowe i trochę… zabawkowe. W Joy-Con 2 Nintendo postawiło na ciemny, grafitowy kolor i matowe wykończenie. Wciąż znajdziesz odrobinę kolorów przy drążkach i szynach magnetycznych, ale ogólnie sprzęt wygląda znacznie bardziej poważnie. Trochę szkoda, że przez to straciliśmy szeroki wybór kolorów – jeśli Nintendo zostanie przy tym schemacie, pewnie nie wszyscy będą chcieli wydawać tyle kasy na mały akcent barwny.
Większy rozmiar, większa wygoda
Joy-Con 2 są o cal dłuższe od poprzedników. Może brzmi to niepozornie, ale naprawdę robi różnicę. Dłoń leży wygodniej, a naturalne wgłębienie pod przyciskami ramion daje miejsce na palce. Nawet podczas dłuższych sesji nie czuć zmęczenia, jak to bywało na starym Switchu czy Steam Decku.
Ergonomia jest na tyle dobra, że bez problemu można grać na odłączonych Joy-Conach bez żadnych dodatkowych uchwytów. Pro Controller nadal wygrywa w bijatykach, ale w RPG-ach czy strzelankach spokojnie można polegać na nowych Joy-Conach. Jedyny minus? Tryb poziomy w grach imprezowych jak Mario Kart World wciąż bywa niewygodny, ale dłuższe przyciski SL i SR trochę to poprawiają.
Ciszej, miękko, przyjemniej
Jeśli denerwowały Cię głośne kliknięcia i sprężynujące przyciski w pierwszych Joy-Conach, tutaj czeka miła niespodzianka. Nowe przyciski mają miękki dźwięk „plunk” zamiast ostrego „klik”. Szczególnie czuć to na ramionach – koniec z przeszkadzającym hałasem, gdy grasz w pokoju z innymi.
Tryb myszy – ciekawostka z potencjałem
Największa nowość to tryb myszy, gdzie prawy Joy-Con zamienia się w myszkę. Jest wygodnie – o ile nie próbujesz trzymać go jak zwykłej myszki. Wąski profil sprawia, że dłuższa gra w tej pozycji nie jest zbyt komfortowa, ale trzymanie Joy-Cona poziomo na kolanach czy nawet na klatce piersiowej działa zaskakująco dobrze. W Civilization 7 grało się super, a nawet w Fortnite bez problemu system wykrywał ruchy, mimo że Joy-Con był skierowany w inną stronę niż konsola.
Są jednak ograniczenia. Pojawia się lekki lag, szczególnie gdy jesteś daleko od routera Wi-Fi. Do gier wymagających szybkiej reakcji jak Fortnite czy Cyberpunk 2077 może to przeszkadzać. Konsola nie rozpoznaje też ruchów myszki, jeśli trzymasz Joy-Cona dalej niż 60 cm od tabletu w trybie tabletop. Warto też pamiętać, że przypisanie przycisków nie zawsze działa intuicyjnie – w Cyberpunku 2077 R i ZR nie działają jak lewy i prawy przycisk myszy, co wymaga przyzwyczajenia.
Motion controls wracają do łask
Po kilku nieudanych rzutach granatem w tłum w Cyberpunk 2077, wróciłem do klasycznych motion controls. I tu kolejne zaskoczenie – są dużo bardziej responsywne niż na pierwszym Switchu. Jeśli kiedyś nie przekonały Cię ruchowe sterowanie na Wii, teraz warto dać im szansę. Joy-Con 2 pozwalają na wiele stylów gry, zgodnie z filozofią „graj jak chcesz i gdzie chcesz”.
Podsumowanie: lepiej pod każdym względem (prawie)
Joy-Con 2 to wyraźny upgrade względem pierwszej generacji. Są wygodniejsze, cichsze, bardziej wszechstronne i dają sporo nowych możliwości, zwłaszcza dzięki trybowi myszy. Trzeba jednak poczekać, aż deweloperzy w pełni wykorzystają potencjał nowych kontrolerów. Miejmy tylko nadzieję, że Nintendo wróci do większej różnorodności kolorów – wtedy naprawdę każdy znajdzie coś dla siebie!


