Jak The Sims 4 w końcu stało się zabawne – po 10 latach i 1600 dolarach wydanych na DLC!

Jak po dekadzie w końcu odkryłem, że The Sims 4 może być naprawdę fajne
Po dziesięciu latach od premiery The Sims 4 w końcu udało mi się znaleźć sposób, by gra stała się zabawna i wciągająca. Okazało się, że kluczem jest… masa dodatków i sporo cierpliwości.
- Nowy dodatek Enchanted By Nature wprowadza czarodziejskie wróżki, magiczne choroby i nowe stroje oraz meble.
- Podstawowa wersja gry w dniu premiery była bardzo uboga – brakowało basenów, opcji zmiany kolorów czy nawet maluchów.
- Przez lata EA dodawało DLC, które uzupełniały braki, ale często były pełne błędów i nie spełniały oczekiwań.
- Posiadanie wszystkich 98 dodatków to koszt około 1600 dolarów, ale dopiero wtedy gra naprawdę błyszczy.
- Przyjemność z gry wzrasta, gdy można korzystać z wielu rozszerzeń, które dają wolność twórczą i ciekawe wyzwania.
Enchanted By Nature – świeży powiew magii w The Sims 4
Najświeższy dodatek, Enchanted By Nature, pojawił się na rynku niedawno i wnosi do gry sporo nowości. Możemy stworzyć wróżkę, korzystać z nowych, uroczych ubrań oraz mebli, a także zmierzyć się z magicznymi chorobami. Po latach przerwy postanowiłem sprawdzić, czy to coś zmieniło w moim odbiorze gry.
W mojej rozgrywce stworzyłem wróżkę Nyx, która została nawet zaproszona przez samego Żniwiarza do pracy jako zbieraczka dusz – tak, to faktyczna ścieżka kariery wprowadzona w dodatku Life & Death. Choć Nyx odmówiła, to jej życie nabrało tempa, zwłaszcza gdy poznała miłość swojego życia, Nadya. A potem… piorun trafił ją podczas konfliktu z gnomem. Na szczęście przeżyła.
Para zdecydowała się na posiadanie dzieci metodą „Science Baby”, która pozwala parom tej samej płci mieć potomstwo z ich genami. Choć zamówili jedno dziecko, urodziły się bliźniaki, które od razu przerobiłem na małe potworki – idealny przykład kreatywności i chaosu, które sprawiają, że gra jest wciągająca.
Gdzie jest haczyk? Koszty i DLC
Co ciekawe, ta zabawa była możliwa tylko dlatego, że mam wszystkie 98 dodatków do The Sims 4. To ogromna liczba DLC, które kosztują od 5 do 40 dolarów każde. W sumie, żeby cieszyć się pełnią możliwości, trzeba wydać około 1600 dolarów. To spora inwestycja, ale bez tego baza gry jest bardzo uboga i ogranicza kreatywność – brak pełnej palety kolorów czy różnorodności ubrań to tylko wierzchołek góry lodowej.
Jestem raczej purystą i unikam modów, oprócz MC Command Center, który jest niemal obowiązkowy dla fanów serii. Wolę grać na czysto, ale przy takiej ofercie dodatków trudno się dziwić, że gra staje się atrakcyjna dopiero po ich zakupie.
Jak było kiedyś, a jak jest teraz?
Warto zauważyć, że poprzednie odsłony serii – The Sims 1, 2 i 3 – były kompletne i grywalne już w dniu premiery. DLC dodawały nowe elementy, ale nie były konieczne, by grać z przyjemnością. W przypadku The Sims 4 jest inaczej – podstawowa wersja jest bardzo okrojona i dopiero liczne dodatki wypełniają braki, co tłumaczy ich ogromną liczbę.
Dla porównania, The Sims 3 miało 11 rozszerzeń i 9 pakietów akcesoriów, razem 20 DLC. Obecnie w The Sims 4 mamy ich prawie 100. To sporo i rodzi pytania, czy naprawdę potrzebujemy aż tylu, by cieszyć się rozgrywką.
Podsumowanie
Po latach i sporym wydatku w końcu mogę powiedzieć, że The Sims 4 to dla mnie pełnoprawna i zabawna gra. Jednak fakt, że wymaga to aż dekady i ogromnego budżetu, jest trochę smutny. Na dodatek przyszłość serii rysuje się niepewnie, bo EA planuje skierować ją w stronę MMO, co nie wszystkim fanom może przypaść do gustu.
Więcej o kierunku, w jakim zmierza seria, przeczytasz tutaj.


