Final Fantasy Tactics: The Ivalice Chronicles – powrót do klasyki bez dodatków z PSP. Czy to dobry ruch Square Enix?

Final Fantasy Tactics wraca w wielkim stylu! Remake pod tytułem Final Fantasy Tactics: The Ivalice Chronicles został właśnie oficjalnie zapowiedziany i już wzbudza sporo emocji wśród fanów. Tym razem twórcy postanowili wrócić do korzeni i bazować na oryginalnej wersji z 1997 roku, co nie wszystkim się podoba. Jednak czy te „cięcia” to faktycznie coś złego? Sprawdźmy, co się zmieniło i dlaczego niektórzy gracze są rozczarowani, a inni – podekscytowani!

  • Remake bazuje na oryginale z 1997 roku, a nie na wersji PSP – The War of the Lions
  • Nowa oprawa graficzna, odświeżony interfejs i udźwiękowione dialogi
  • Brak dodatków z późniejszych wersji, np. nowych klas postaci czy bohaterów z innych gier
  • Twórcy chcą, by młodsze pokolenie poznało klasykę w nowej odsłonie
  • Wielu graczy ma mieszane uczucia – remake bez zmian czy nowa jakość?

Final Fantasy Tactics: Ivalice Chronicles – powrót do klasyki

Dla wielu graczy ogłoszenie Final Fantasy Tactics: The Ivalice Chronicles było sporym zaskoczeniem (ale przeczuwałem, że coś się święci). Po ogromnym sukcesie Final Fantasy VII Remake, było niemal pewne, że Square Enix sięgnie po kolejne legendarne tytuły. W niedawnym wywiadzie reżyser gry Kazutoyo Maehiro opowiedział, dlaczego zdecydowano się na taki, a nie inny kierunek.

Oryginał czy War of the Lions? Oto jest pytanie

Dla niezorientowanych – Final Fantasy Tactics zadebiutowało na PlayStation w 1997 roku i od razu zyskało status kultowej gry JRPG. Wyróżniało się polityczną intrygą, dojrzałą fabułą i unikatowymi postaciami, jak Ramza. Dziesięć lat później pojawiła się rozszerzona wersja na PSP – The War of the Lions, z nowym tłumaczeniem, dodatkowymi klasami i postaciami, np. Balthierem z Final Fantasy XII. To właśnie ta edycja przez wielu uznawana jest za „najlepszą”.

Jednak The Ivalice Chronicles nie podąża śladem VII Remake. Twórcy zachowali klasyczne, urocze sprite’y, poprawili animacje, a interfejs został solidnie odświeżony. Słyszymy też głos Ramzy! Ale co najważniejsze – Maehiro i zespół zdecydowali się wrócić do materiału z 1997 roku, pomijając wszystkie dodatki z War of the Lions.

Czy to odważny krok czy strzał w kolano?

Maehiro twierdzi, że oryginalny Tactics był już kompletną grą, zanim pojawiły się późniejsze rozszerzenia. To podejście nie wszystkim przypadło do gustu (sprawdź reakcje graczy). Jedni oczekiwali nowego podejścia, inni chcieli wiernej rekonstrukcji. Gdy wyszedł Final Fantasy VII Remake, część społeczności narzekała, że to już „nie to samo”. Teraz, gdy Tactics wraca do źródeł, również nie brakuje głosów niezadowolenia.

Dlaczego remake nie spełnia wszystkich oczekiwań?

Deweloperzy tłumaczą, że najważniejsze jest udostępnienie tej klasyki nowym pokoleniom. Jak mówi Kazutoyo Maehiro: „Naprawdę chciałem, żeby młodsze pokolenie, które nie miało okazji zagrać w oryginał, mogło doświadczyć tej niesamowitej gry. Dlatego zaczęliśmy nad nią pracować.”

To oznacza, że zamiast personalnych preferencji czy nostalgii za PSP, najważniejsze jest zachowanie dziedzictwa serii. Może i nie będzie nowych klas czy postaci, ale Final Fantasy Tactics: The Ivalice Chronicles ma szansę przypomnieć o Ivalice, Ramzie i Wojnie Lwów jeszcze przez długie lata.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

    Ta strona wykorzystuje pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.