Fantastic Four: First Steps zaskakuje spadkiem – czy Marvel traci supermoc w kinach?

Fantastic Four: First Steps – czy Marvel ma powody do niepokoju?
Nowy film Marvela, Fantastic Four: First Steps, nie ma łatwego życia w kinach. Po obiecującym otwarciu, w drugim tygodniu zaliczył aż 66% spadek przychodów – to sporo nawet jak na superbohaterskie standardy. Marvel już od początku 2025 roku zbiera raczej mieszane recenzje finansowe. Thunderbolts* poradziło sobie poniżej oczekiwań, mimo pozytywnych opinii, a Captain America: Brave New World też nie zachwycił wynikami.
- Duży spadek zainteresowania Fantastic Four w drugim tygodniu
- Porównanie z innymi tegorocznymi filmami Marvela
- Możliwe przyczyny słabszego zainteresowania MCU
- Co dalej z Avengers: Doomsday i przyszłością Marvela?
Box office – o co tyle hałasu?
Według Variety, sprzedaż biletów na Fantastic Four: First Steps w drugim tygodniu to prawdziwy „krach”. Spadek jest porównywalny z takimi potknięciami jak Ant-Man and the Wasp: Quantumania czy Thor: Love and Thunder. Z kolei Deadline patrzy na sprawę nieco łagodniej, zauważając, że to typowe dla filmów superhero, ale i tak DC Studios z Supermanem radzi sobie lepiej.
Mimo wszystko, Fantastic Four: First Steps utrzymało pierwsze miejsce na weekendowych listach, dokładając kolejne 40 milionów dolarów i osiągając w USA już 198 milionów. Na świecie film zebrał 368 milionów dolarów i prawdopodobnie wskoczy do pierwszej dziesiątki 2025 roku. Wynik otwarcia był wyższy niż w przypadku takich klasyków jak Iron Man czy Guardians of the Galaxy, ale to właśnie gwałtowny spadek martwi fanów i Disney.
Dlaczego Marvel nie przyciąga już tłumów?
Marvel chciał z Fantastic Four zagrać na dwa fronty. Z jednej strony to miał być świeży start, oderwany od poprzednich 36 filmów MCU, z drugiej – wprowadzenie nowych, kosmicznych zagrożeń do uniwersum. Efekt? Fani nie do końca kupili ten pomysł. Coraz częściej pojawia się pytanie, czy to już nie zmęczenie formułą Marvela, a nie ogólna „superhero fatigue”.
Tegoroczne filmy – Captain America: Brave New World, Thunderbolts* i Fantastic Four: First Steps – miały przygotować grunt pod wielkie wydarzenie: Avengers: Doomsday. Jednak patrząc na wyniki, widzowie nie czują wielkiego podekscytowania tym, co ma nadejść. Choć pojawiają się subtelne nawiązania do przyszłych zagrożeń i nowych drużyn Avengers, to nie wystarcza, by rozgrzać fanów do czerwoności.
Co dalej? Czy Avengers: Doomsday uratuje MCU?
Marvel stawia na sprawdzone nazwiska: Robert Downey Jr. i bracia Russo wracają na pokład, licząc na efekt „wow” i nostalgii, który już raz zadziałał przy Deadpool & Wolverine oraz Spider-Man: No Way Home. Ale ile razy można grać tą samą kartą?
Wszystko wskazuje na to, że Avengers: Doomsday może być ostatnią szansą na odwrócenie trendu. Jeśli i ten film nie przyciągnie tłumów, Marvel będzie musiał poważnie przemyśleć swoją strategię na przyszłość. Kolejny w kolejce – Avengers: Secret Wars – może być początkiem nowego rozdania w MCU, planowanym na 2027 rok.
Na razie Marvel gra va banque: inwestuje w znane twarze i próbuje jednocześnie budować nowe drużyny. Jednak jeśli widzowie nie wrócą do kin, nawet „Dom Pomysłów” może mieć powody do niepokoju.