Donkey Kong Bananza – jak Zelda zmieniła Nintendo i na nowo ożywiła kultowego bohatera

Donkey Kong Bananza to nowa platformówka 3D, która pokazuje, jak bardzo ostatnie dwie części serii Zelda wpłynęły na Nintendo. Co ciekawe, to pierwszy po Breath of the Wild tytuł, który sprzedał się lepiej niż Super Mario Odyssey, co oznacza, że teraz to Zelda, a nie Mario, wyznacza kierunek na Switchu. Gra została stworzona przez zespół odpowiedzialny za Super Mario Odyssey, a jej producentem jest Kenta Motokura. Już po kilku godzinach widać, że twórcy wzięli sobie do serca zmiany zapoczątkowane przez zespół Zelda, ale jednocześnie Bananza zachowuje charakterystyczny styl Donkey Konga.
- Wpływ ostatnich Zeld na Nintendo i ich gry
- Nowe podejście do mechanik i swobody gracza
- Unikalny styl i charakter Donkey Konga
- Zmiany w systemie rozgrywki, takie jak skill tree i eksploracja
- Porównania do poprzednich gier Nintendo
Donkey Kong Bananza – powrót do korzeni z nowoczesnym podejściem
Bananza to pierwsza gra Donkey Konga stworzona w Japonii przez Nintendo od 20 lat. To prawdziwa symfonia destrukcji, w której nasz bohater dosłownie rozbija świat gry – wali pięściami w ściany, rozrywa podłoże i robi to z charakterystycznym dla siebie urokiem i prostolinijnością. Menu rozbija się z głośnym dźwiękiem, a dialogi ograniczono do pojedynczych słów, co tylko podkreśla nieco szalony klimat gry.
Swoboda i skomplikowana mechanika
Po Breath of the Wild Nintendo przestało bać się bardziej złożonych rozwiązań, co widać w Bananza. Donkey Kong ma szeroki wachlarz ruchów, które poznajemy stopniowo, ale wszystkie dostępne są od początku. To podejście, znane z Zeld, stawia na pełną swobodę gracza i możliwość improwizacji. Możemy wspinać się praktycznie po każdej powierzchni, co w platformówkach jest prawdziwą nowością. Jego destrukcyjne zdolności pomagają odkrywać sekrety i eksplorować świat, choć podczas głównej fabuły są bardziej efektowne niż wymagające.
Tradycja spotyka nowoczesność
Bananza nie odrzuca całkowicie klasycznych elementów gatunku. Transformacje Donkey Konga odblokowujemy stopniowo – np. super silny Kong Bananza pojawia się dopiero po pierwszej dużej strefie. Świat gry podzielono na warstwy, które przemierzamy w drodze do jądra planety. Są one bardziej kompaktowe i przypominają kieszonkowe światy z Odyssey niż ogromne, ciągłe obszary Zeld, choć ich pastelowa, organiczna estetyka wyraźnie czerpie z najnowszej odsłony Hyrule.
Małe, ale znaczące detale
Wpływy Zeld widać w wielu drobiazgach: pasek życia Donkey Konga z dodatkowymi, żółtymi sercami po odpoczynku, kolekcjonerskie stroje z bonusami do statystyk czy możliwość latania między warstwami i surfowania na kawałkach skał niczym Link na tarczy. Zaskoczeniem jest też drzewko umiejętności, czyli system rozwoju postaci, który Nintendo raczej omija. Za każde pięć gigantycznych, kryształowych bananów zdobywamy punkt umiejętności, co nagradza eksplorację podobnie jak Power Moons w Mario Odyssey. Dodatkowo, za każdym razem, gdy zbierzemy banana, usłyszymy wpadający w ucho dżingiel z głosem mruczącym „Oh, Banana!”
Trzy oblicza Nintendo w jednej grze
Donkey Kong Bananza łączy w sobie aż trzy różne oblicza Nintendo. Pierwsze to perfekcjonistyczne Nintendo znane z serii Mario od czasów Super Mario 64, które tworzy dopracowane, pełne sekretów światy. Drugie to nowe Nintendo z Zeld, które stawia na swobodę gracza i zaawansowaną technologię, nawet jeśli oznacza to czasem spadki płynności. Trzecie to Nintendo z lat 80., bardziej dzikie, nieokrzesane i brutalne, które doskonale oddaje sam Donkey Kong – postać pełną energii, humoru i siły.
To świetne uczucie mieć go z powrotem na pokładzie.

