Czy kolejny Soulslike to już przesyt? Wuchang: Fallen Feathers i zmęczenie gatunkiem

All right, that’s plenty of Soulslikes – czas na oddech od parowania i uników?
Wuchang: Fallen Feathers to nadchodząca gra akcji, w której wcielamy się w pirata wojownika z amnezją, walczącego z gigantycznymi potworami zarażonymi tajemniczą chorobą piór. Brzmi świetnie, prawda? Tylko że… to kolejny Soulslike. I choć gatunek ten ma swoje plusy, to chyba czas na małą przerwę od tego trendu.
- Wuchang: Fallen Feathers – piracka przygoda z dużą dawką akcji
- Fenomen i przesyt gatunku Soulslike – paruj, unikaj, walcz z bossami
- Przykłady podobnych tytułów: SteelRising, Lies of P, Wo Long: Fallen Dynasty
- Gatunek przejawia się także w innych grach, nawet turowych RPG
- Potrzeba różnorodności i mniej wymagających wyzwań w grach akcji
Wuchang: Fallen Feathers – piracka przygoda czy kolejna powtórka?
Wuchang: Fallen Feathers zapowiada się naprawdę fajnie – pirat z amnezją, walka z ogromnymi potworami i tajemnicza choroba piór brzmią oryginalnie. Jednak już na pierwszy rzut oka widać, że gra wpisuje się w popularny trend Soulslike’ów. Dla fanów gatunku to może być dobra wiadomość, ale dla tych, którzy mają już dość powtarzalnych mechanik, może to być kolejny powód do frustracji.
Dlaczego gatunek Soulslike wywołuje zmęczenie?
Gry Soulslike, zainspirowane przez Demon’s Souls i Dark Souls od FromSoftware, skupiają się na wymagających walkach, parowaniu, unikach i trudnych bossach. Ten styl rozgrywki obecny jest na rynku od około dekady, ale nasycenie tym gatunkiem zaczęło być odczuwalne już w 2022 roku, po premierze SteelRising. Ta gra, osadzona w alternatywnej historii rewolucji francuskiej, pozwalała wcielić się w automata walczącego z robotami z XVIII wieku. Mimo ciekawego pomysłu, rozgrywka okazała się bardzo podobna do innych Soulslike’ów: paruj, unikaj, umieraj, powtarzaj.
Rok później pojawiły się kolejne tytuły, takie jak Lies of P – steampunkowa wersja Pinokia, oraz Wo Long: Fallen Dynasty od Team Ninja. Obie gry oferowały podobne wyzwania i mechaniki, co sprawiło, że zmęczenie gatunkiem rosło. W 2024 roku dołączył do tego Stellar Blade, pełen anime akcji, który również powielał te same schematy. Nawet Black Myth: Wukong, mocno inspirowany Soulslike’ami i nominowany do wielu nagród, nie wzbudził już takiego entuzjazmu.
Soulslike w innych gatunkach i potrzeba odmiany
Co ciekawe, wpływ tego stylu gry można zauważyć także w innych gatunkach, jak turowe RPG. Przykładem jest Clair Obscur: Expedition 33, gdzie walki opierają się na parowaniu z bardzo wymagającymi oknami czasowymi, co może odstraszyć graczy nieposiadających refleksu 20-latków. Zamiast tego, gra mogłaby postawić na tradycyjny system turowy i zdobyć pewność siebie w prostocie.
Autor tekstu przyznaje, że jego niechęć do gatunku to też kwestia umiejętności – wymagające gry mają swoje miejsce, ale po latach powtarzania tych samych schematów parowania i unikania walki z bossami, entuzjazm opada. Warto docenić unikalne światy tych gier – czy to automaty z rewolucji francuskiej, czy steampunkowe Pinokio – ale czasem przydałoby się po prostu przejść grę bez stresu i wielokrotnego powtarzania tych samych sekwencji.
Podsumowanie
Nie chodzi o to, żeby całkowicie zrezygnować z Soulslike’ów – są przecież świetne tytuły, jak seria Star Wars Jedi od Respawn, które potrafią zaoferować satysfakcjonującą rozgrywkę. Problem w tym, że jest ich za dużo, a wiele nowych produkcji powiela te same schematy, przez co trudno się nimi naprawdę ekscytować. Wuchang: Fallen Feathers wygląda naprawdę ciekawie i na pewno warto go sprawdzić, ale czy znów czeka nas walka o idealny timing parowania? Czas pokaże.

