Andrzej Sapkowski stanowczo: nie pytajcie o Witcher 4 — autor nowego Wiedźmina o grach, Netflix i Muzie

Andrzej Sapkowski wraca do świata Wiedźmina z nową książką i udzielił krótkiego wywiadu mailowego z okazji premiery. Autor podkreśla, że rzadko rozmawia o adaptacjach i że nie gra w gry, ale zgodził się odpowiedzieć na kilka pytań dotyczących powrotu do postaci Geralta. Ponadto książka ukaże się 30 września.
Powrót do serii
Sapkowski potwierdził, że napisał nowy tom w cyklu Wiedźmina — prequel zatytułowany The Witcher: Crossroads of Ravens. Książka opowiada o jednym z pierwszych większych przygód Geralta, gdy pojawia się postać Holta, potencjalnego spadkobiercy wiedźmińskiego zakonu, oraz o propozycji, którą otrzymuje młody Geralt.
Autor tłumaczy źródło inspiracji słowami: „Obwiniaj Muzę. Od zarania dziejów to Muza odpowiada za natchnienie pisarza. Muza przelatuje nad głowami pisarzy i daje mu tę iskrę. I właśnie to mi się przydarzyło.”
O książce
Książka jest prequelem i ma ujawnić wczesne losy Geralta. W zapowiedziach wydawniczych pojawiają się fragmenty, a wydawca udostępnił fragment do przeczytania przed premierą. Ponadto Sapkowski mówił o powodach, które skłoniły go do napisania tej historii:
„Kto wie? Być może chodziło o perspektywę spojrzenia na postać z nieco innej strony? Może o dodanie szczegółów do życia postaci, które mogłyby zaintrygować czytelnika? Być może o wyjaśnienie pewnych powiązań łączących skutki, które czytelnik zna z poprzednich książek, z ich rzeczywistymi przyczynami? Może coś w rodzaju quasi-podróży w czasie?”
Mentorzy i postacie
Sapkowski wyjaśnia, dlaczego w tej opowieści pojawia się postać Holta, a nie Vesemira jako mentor Geralta. Według autora decyzje fabularne dyktowały potrzebę stworzenia nowej postaci. Jak sam to ujął:
„Inspiracją była wyobrażona i szczegółowo zaplanowana intryga książki. Fabuła wymagała Holta, więc trzeba go było wymyślić i włączyć. Innymi słowy, to fabuła go stworzyła. W tej fabule Vesemir nie pasował; był niepotrzebny zarówno jako aktywna postać, jak i mentor Geralta. Fabuła jest królową; ona decyduje, kto pojawia się w książce, co robi, co mówi i jaki los go spotyka.”
W tej sekcji autor zaznacza też, że ocena, czy postać zyskała głębię, należy do czytelników: „Pozostawmy ocenę czytelnikom. Ostatecznie to od ich percepcji zależy, czy postać zyskała głębię, czy nie. Mogę się spiąć i włożyć ogromny wysiłek, by nadać postaci głębię jak Pacyfik, a czytelnik może przeczytać i stwierdzić, że żadnej głębi nie ma. I tyle. Piękno, jak mówią, tkwi w oku patrzącego.”
Współpraca z deweloperami i przyszłość gier
Sapkowski przyznał, że od czasu do czasu twórcy gier kontaktowali się z nim z pytaniami. Jednak w kwestii nadchodzącej gry, której fabuła przesuwa punkt ciężkości na Ciri, autor był oszczędny w komentarzach. Po pierwsze, zaznaczył, że nie pamięta dokładnie wszystkich zapytań:
„Nie przypominam sobie. Może. W każdym razie ilekroć pytano mnie o radę czy wskazówki, z pewnością je udzielałem.”
Ponadto Sapkowski wyraźnie powiedział, że nie jest graczem, co ogranicza jego wiedzę o planach i mechanikach gier. W jego własnych słowach:
„Nie mogę odpowiedzieć, ponieważ nie znam tematu. Jak wspominałem przy różnych okazjach, nie gram w gry. W żadną grę. Dlatego nie wiem, o czym jest dana gra, jaki ma fokus ani czego chciałbym w niej zobaczyć, więc proszę mnie o to nie pytać.”
Netflix i czytelnicy
Sapkowski odniósł się też do ekranizacji i odbioru jego twórczości przez fanów, którzy poznali świat Wiedźmina najpierw przez adaptacje. Jego ocena adaptacji jest zmienna, zależna od kontekstu:
„Moje przemyślenia zależą od sytuacji i konkretnej sprawy.”
Jednocześnie apelował, by pamiętać o wartości książek w stosunku do adaptacji wizualnych. W rozmowie przypomniał czytelnikom i widzom:
„Prawdziwi miłośnicy książek nie potrzebują przekonywania co do wartości książek i ich przewagi nad adaptacjami wizualnymi; dobrze wiedzą, że słowo pisane zawsze i zdecydowanie zwycięża nad obrazem, a żaden obraz — ani animowany, ani inny — nie może równać się z mocą słowa pisanego. Zagorzali fani mediów wizualnych prawdopodobnie nie da się tym argumentem przekonać i próba jest daremna. To samo odnosi się do tych, którzy żyją mottem „TL, DR” (Too Long, Didn’t Read). Żaden argument do nich nie trafi. Musimy po prostu czekać, aż dojrzeją i odkryją książki we własnym czasie. I na pewno w końcu to zrobią.”
W tekście pojawia się także informacja o zwyczajach Sapkowskiego względem rozmów z mediami — podkreśla on, że nie lubi przesadnej eksploatacji pracy twórczej i rozmów z dziennikarzami. O tym aspekcie wcześniej pisało Gizmodo.


