Alarm wśród aktorów dubbingu JuJutsu Kaisen: Hollywood może wymienić nas na celebrytów i AI
Obsada angielskiego dubbingu JuJutsu Kaisen wyraziła na New York Comic-Con konkretne obawy, że Hollywood może wyciągnąć błędne wnioski z sukcesu Demon Slayer: Infinity Castle i zacząć stawiać na celebrytów zamiast zawodowych aktorów głosowych.
Obsada i kontekst
Na NYCC w rozmowie z mediami pojawili się aktorzy: Adam McArthur (Yuji), Robbie Daymond (Megumi Fushiguro), Anne Yatco (Nobara), Kaiji Tang (Gojo) i Kayleigh McKee (Yuta). Wypowiedzi dotyczyły głównie wpływu rosnącej popularności anime na przemysł dubbingu i zawodowe bezpieczeństwo aktorów głosowych.
Czego się boją aktorzy
Główny niepokój dotyczy dwóch rzeczy: komercyjnego zainteresowania Hollywood oraz zastąpienia doświadczonych aktorów głosowych przez gwiazdy z dużym nazwiskiem. Jak powiedział Robbie Daymond:
„Osobiście czuję się zaszczycony, że jestem ostatnim pokoleniem aktorów głosowych robiących anime,” mówi Daymond, co wywołało burzliwy śmiech współpracowników. „Powiem to otwarcie: kiedy te korpo się tym zainteresują, będzie to po prostu kupa celebrytów źle dubbingujących anime, i mam nadzieję, że wykonają dobrą pracę. Życzę im dobrze — to czysta gorycz.”
Kayleigh McKee skomentowała sprawę płac krótko i bez ogródek:
„Nie podniosą naszych pensji,” ocenia McKee. „Po prostu pójdą i zatrudnią celebrytę.”
Dlaczego to istotne
Aktorzy wskazują na przykład Demon Slayer: Infinity Castle jako dowód, że box office potrafi pójść w górę, ale tylko po długim budowaniu fandomu. Film Demon Slayer: Infinity Castle zarobił ponad 600 milionów dolarów na całym świecie i przegonił na tym polu film o Supermanie.
Następnie Kaiji Tang podkreślił znaczenie poprzednich sezonów:
„Hollywood będzie się na to patrzeć i mówić: 'O, człowieku, filmy anime, jedziemy, prawda?’ Ale myślę, że prawdziwa formuła sukcesu filmu anime jest taka, że naprawdę potrzebujesz tych sezonów budujących,” mówi Tang. „Trzeba śledzić historię przez dwa, trzy, cztery lata. Zobaczenie kulminacji tej historii, albo przynajmniej bardzo dużej jej części, na dużym ekranie to rodzaj nagrody za bycie tam przez wszystkie te sezony. To wtedy dostajesz te ogromne liczby Demon Slayer. To wtedy wszyscy fani nakręcają się na film, to jest sekret. Myślę, że jeśli po prostu zaczniesz wydawać przypadkowe filmy anime, nie dostaniesz liczb Demon Slayer.”
Co dalej dla dubbingu?
W praktyce obawy aktorów wyglądają następująco. Po pierwsze, producenci kinowi mogą pójść za łatwym wzorcem: wziąć rozpoznawalną twarz, żeby przyciągnąć szerszą publiczność. Po drugie, w grę wchodzą kwestie płacowe oraz automatyzacja i narzędzia głosowe oparte na AI.
W rozmowie pojawiły się też krótkie, ironiczne riposty. Tang zapytał retorycznie:
„Chris Pratt jako Gojo?”
Na koniec Kayleigh McKee podsumowała zagrożenia w prosty sposób:
„Celebryci z prawej, sztuczna inteligencja z lewej,” ubolewa McKee.
Warto dodać faktografię: wkrótce w kinach mają pojawić się adaptacje innych popularnych serii — m.in. Chainsaw Man pod koniec października oraz film JuJutsu Kaisen w grudniu — co dodatkowo zwiększa zainteresowanie szerokiej publiczności i studiów filmowych.
Podsumowując: aktorzy dubbingowi zgłosili konkretne obawy o przyszłość zawodu w obliczu rosnącej popularności anime i komercyjnego zainteresowania Hollywood. Ich wypowiedzi opierają się na obserwacjach dotychczasowych trendów oraz na tym, jak wyglądał wzrost popularności niektórych produkcji.

